Vanessa
Stefanek
Bonjour! Nazywam się Vanessa Stefanek. Uczęszczam do 3 klasy technikum o profilu ekonomicznym w ZST Bytom. Trenuję siatkówkę, a wolny czas spędzam na siłowni.
Co sądzę o projekcie?
Praktyki w Irlandii bardzo pomogły mi podszkolić język angielski. Pracowanie z ludźmi z wielu narodowości również poszerzyło moją wiedzę o różnych kulturach świata. Co najważniejsze zdobyłam nowe doświadczenie z dziedziny ekonomii które definitywnie przyda mi się w przyszłości. Podsumowując praktyki oceniam bardzo pozytywnie.
jak mieszkałam?
W dzień poznania naszej Host Mamy byłyśmy bardzo zestresowane. Po przylocie do Irlandii, gdy z dworca odbierały nas rodziny, obie próbowałyśmy zgadnąć, z którą Panią zamieszkamy. Co śmieszniejsze, zgadłyśmy. W trakcie podróży do domu rozmawiałyśmy z nasza Host Mamą na różne tematy oraz uprzedziła nas, że w domu znajduje się piesek, który bardzo lubi szczekać na ludzi. Jednak po powrocie do domu piesek o imieniu Pixie od razu nas polubił i stał się naszym najlepszym przyjacielem w Cork. Po zapoznaniu się z pieskiem zostałyśmy oprowadzone po domu. Nasza Host Mama o imieniu Eileen zaprowadziła nas do naszego nowego, pięknego pokoju. Byłyśmy zachwycone. Po rozpakowaniu się zeszłyśmy na kolacje gdzie siedział syn oraz mąż naszej Host Mamy. Na kolacje dostałyśmy pizzę oraz frytki, czym byłyśmy równie zachwycone jak naszym pokojem. Kolejnego dnia Nasza Host Mama zawiozła nas do pracy i oprowadziła po okolicy. Okazało się, że nasza droga na przystanek jest dość skomplikowana. Czego skutki mogłyśmy odczuć wracając z pracy 1.5h zamiast 40 minut. Jako iż jedna z nas jest wegetarianką naszą Host Mamę czekało nie lada wyzwanie. Mimo to, że jest to dla niej nowość to idealnie sobie radzi. Jedzenie jest naprawdę pyszne. Wszyscy są niesamowicie mili, nasza Host Mama przy jedzeniu zawsze z nami rozmawia o naszym dniu i doradza ciekawe do odwiedzenia miejsca, a jej mąż opowiada różne ciekawostki i żarciki.
Podsumowując trafiła nam się bardzo pozytywna i wyjątkowa rodzina, którą na pewno będziemy bardzo dobrze wspominać.
Czym się zajmowałam?
Praktyki odbyłam w sklepie charytatywnym z odzieżą używaną o nazwie Irish Cancer Society. Pracę rozpoczynałam o 10.00 a kończyłam o 16.30 od poniedziałku do piątku. Na praktyki wychodziłam o godzinie 9.00, by móc dotrzeć na przystanek na 9.20, po 30 minutowej przejażdżce miałam 10 minut na pogadanie z przyjaciółmi, którzy pracowali w pobliskich sklepach. O godzinie 11.30 rozpoczynała się moja 20 minutowa przerwa na herbatkę, przy której mogłam poplotkować z moimi znajomymi z pracy. Moja szefowa Lucyna była przekochaną kobietą co najlepsze okazało się, że również jest Polką. Niestety nie rozmawiałyśmy w naszym ojczystym języku, ale nawet po angielsku bardzo dobrze się dogadywałyśmy. Sklep dzielił się na 3 części, na dole znajdowały się dwie główne, część z ciuchami oraz akcesoriami i część z książkami. U góry natomiast znajdowało się tak zwane zaplecze oraz biuro, gdzie spędzałam większość mojego czasu. Moimi zadaniami była m. in. obsługa klienta, obsługa kasy fiskalnej, odbieranie telefonów, sortowanie, porządkowanie i oznaczanie dokumentów, odbieranie i odpisywanie e-maili w języku angielskim oraz robienie inwentaryzacji. Praktykę oceniam bardzo pozytywnie.