Podróż do Grenady
03.04.2022. Zbiórka o 7:55 pod szkołą, wszyscy byli już obecni. Przyjechał autobus. Przyszedł nauczyciel i spakowaliśmy walizki do pojazdu. Było zimno, koło 0 stopni Celsjusza, leżał śnieg. Też po spakowaniu walizek mieliśmy robione zdjęcie grupowe.
Po przyjechaniu na teren lotniska, mieliśmy ważenie walizek. Odprawa o 11:10 i do samolotu. Na samym lotnisku nie działo się nic nadzwyczajnego, wszystko przebiegło sprawnie i zgodnie z protokołami bezpieczeństwa. Sam lot był najciekawszym elementem. Niestety był opóźniony o 10 minut, 11:50. Po zajęciu miejsc były omówione instrukcje bezpieczeństwa, zapięcie pasów i sam samolot jechał na pas startowy. Same przyjechanie na pas był w miarę spokojny, dlatego mocno kontrastował z samym startem. Dość nagłe nabycie szybkości i wnoszenie się. Cały proces zajął z 2-3 minuty. Sam lot był w miarę głośny.
Same też widoki były też fascynujące. Zmniejszanie się budynków i terenu, po czym zanurzenie się w chmurach. Za oknem sama biel, i wynurzenie ponad chmury. W trasie były widoczne góry, spomiędzy chmur. Na pewnych odcinkach nawet morze. Gdy już było widać Hiszpanię, zaczęliśmy lądować. W miarę powolne zmniejszanie wysokości. Skręt samolotu i podchodzenie do lądowania. Samo lądowanie dawało wrażenie trochę schodzenia po schodkach. W szczególności było czuć schodzenie dziobu i nagłe jego małe podnoszenie. Dając wrażenie rollercostera. Kołowanie i jesteśmy na miejscu o 15:19. Wyjście z samolotu, załatwianie formalności na lotnisku. Odebranie walizek, krótka przerwa i idziemy od razu do autokaru.
Jedziemy z Alicante do Grenady. Od około 16 do 20. 4 godziny jazdy. W niej więcej połowie drogi była przerwa 15 minutowa. Za oknem pojazdu rozciągały się piękne krajobrazy Hiszpanii, pełne sadów oraz gór na horyzoncie. Po przyjeździe do samej Grenady udaliśmy się do apartamentu. Rozlokowaliśmy się, rozpakowali wstępnie, po czym udaliśmy się na kolację o 22:00. Stołowaliśmy się w restauracji Casa Braulio. Po posiłku powróciliśmy do pokoi. Po czym resztę wieczoru mieliśmy czas wolny i tak spędziliśmy podróż do słonecznej Hiszpanii.
Autor: Maciej Janik





