Korrida to nazwa hiszpańskiej odmiany walk z bykami, która polega na zabiciu zwierzęcia uprzednio je osłabiając. Jest to wydarzenie bardzo kontrowersyjne i krwawe z punktu widzenia wielu ludzi. W Hiszpanii jest ono uznawane jako sztukę i kontynuowanie tradycji. Istnieją różne, mniej brutalne odmiany walk z bykami, w których nie zabija się byka a jedynie zabiera się specjalny przedmiot z jego rogów. Taki zwyczaj panuje w południowej Francji. Hiszpańska korrida odbywa się przez niecały miesiąc raz do roku. Codziennie, za wyjątkiem poniedziałku, odbywa się jeden występ, składający się z sześciu walk z bykami, w których biorą udział trzej główni matadorzy. Każdy odbywa dwie walki. Jest to duże wydarzenie reklamowane plakatami oraz nagłaśniane przez lokalną telewizje. Walki udało zobaczyć mi się w Sewilli na arenie walk byków (Plaza de Toros). Miejsca na arenie podzielone były na parę stref, które różniły się cenowo. Jest spowodowane tym, że jedna połowa areny znajduję się w cieniu, a druga w słońcu. Bilet w strefie słonecznej kosztował mnie 15 euro.

242303162_979679262872879_3545400938271326867_n

O godzinie 18:00 rozpoczęły się walki. Część areny skąpana w cieniu była zapełniona przez ludzi, natomiast strefa słoneczna zapełniona była tylko w połowie. Wydarzenie rozpoczęło się małą paradą, w której udział brali wszyscy uczestnicy walk. Odbywało się to w akompaniamencie muzyki granej przez orkiestrę. Wszyscy mieli na sobie specjalne, kolorowe ubrania inspirowane modą Andaluzji z XVII wieku. Matadorzy wyróżniali się złotymi zdobieniami, które mieniły się w słońcu. Każda walka podzielona była na trzy części (tercios), których rozpoczęcie sygnalizowane było przez dźwięki trąbki. Podczas każdej walki na arenie była cisza, co nadawało ciekawy klimat. W pierwszej części na arenę został wpuszczony byk. Na arenie czekali już matador i banderilleros (pomocnicy matadora którzy biorą czynny udział w walce) wyposażeni w specjalne płachty w dwóch kolorach: magenty i złotego. Zadaniem osób na arenie było sprawdzenie jak agresywny jest byk. Następnie na arenę weszło dwóch picadrów, na opancerzonych koniach. Prowokowali oni byka, aby ten w uderzył w ich konia. Dzięki temu mogli oni zadać zwierzęciu pierwszy cios za pomocą włóczni, które wbijali w jego grzbiet. 

Po zejściu picadorów z areny rozpoczęła się druga część walki polegająca na wbiciu w grzbiet byka banderillas (specjalne zaostrzone, kolorowe kije), które mają na celu osłabić zwierzę i je irytować. Zajmują się tym banderilleros. Trzecia, a zarazem ostatnia, część walki polega na samodzielnym zabiciu byka przez matadora. Był on na arenie samemu wyposażony w czerwoną płachtę, a następnie także w miecz. Najpierw matador wykonywał serie przejść machając płachtą, która prowokowała byka do ataku. Służy to zmęczeniu zwierzęcia, a także stworzenia wśród widowni poczucia, że w każdej chwili matador może zostać uderzony. Po paru takich przejściach matador otrzymał miecz, którym próbował zabić byka jednym uderzeniem.

242631232_4419766248108704_6431393318008562519_n

Jest to bardzo trudne, ponieważ musi trafić on w bardzo mały punkt. Podczas 6 występów, które widziałem tylko jednemu matadorowi udało się to wykonać, ale nie było to idealne. Jeżeli udało mu się zabić byka za jednym uderzeniem może on zabrać jako trofeum ucho byka i przejść się wokół areny, podczas gdy cała publiczność bije mu brawo. Ciało byka zostało następnie ściągnięte z areny przy pomocy małego rydwanu składającego się z trzech koni. Uważam, że widowisko to nie jest dla wszystkich. Jest ono brutalne, ale rozumiem, dlaczego ludzie uznają je jako sztukę. Klimat i napięcie podczas walk jest czymś, czego nie sposób szukać gdzieś indziej. Dlatego polecam chociaż raz wziąć udział w korridzie każdemu, kto ma silne nerwy i nie przeszkadza mu taki rodzaj brutalności.