Podróż do CORK
16 styczeń 2022 r. Nareszcie nadszedł ten czas w którym rozpoczyna się nasza przygoda związana z praktykami w Irlandii. Lecz zanim to nastąpi musimy jeszcze dotrzeć na lotnisko. W niedzielę rano, a dokładnie o 9:10 zebraliśmy się wszyscy pod szkołą, aby wsiąść do mini-busa z przyczepką, który miał nas zabrać na lotnisko w Łodzi, z którego to mieliśmy zaplanowany wylot. Po krótkim pożegnaniu z rodzicami i małymi zawirowaniami związanymi z przyczepą ruszyliśmy w stronę lotniska.
Podróż do Łodzi przebiegła bezproblemowo, tego dnia było słonecznie, bez zachmurzeń. Z uśmiechami na twarzach wypatrywaliśmy lotniska nie mogąc doczekać się lotu. Niektórzy z nas (głównie dziewczyny) kombinowali jak tu zmieścić się w wyznaczonym limicie bagażu, a był on w miarę spory bo aż 20 kg. Po tym, cała odprawa przebiegła bez żadnych problemów. Wylot był zaplanowany na godzinę 14:15, więc mieliśmy trochę czasu do momentu wejścia na pokład samolotu. Po ponownej kontroli dokumentów oraz biletu lotniczego weszliśmy na płytę lotniska i mogliśmy wejść do naszego Boeinga.
Jedni znosili podróż samolotem lepiej, inni gorzej, dla niektórych była to nawet okazja do pierwszego lotu samolotem, każdy mógł przyznać że widok za oknem obierał dech w piersi. Widok był niezmienny aż do lądowania na lotnisku w Dublinie o godzinie 16:15 czasu lokalnego (Irlandia ma godzinę do tyłu względem Polski). Trochę zmęczeni podróżą ruszyliśmy, aby odebrać nasze bagaże. Na naszej drodze czekała jeszcze jedna kontrola graniczna, gdzie po raz kolejny musieliśmy okazać nasze dowody tożsamości lub paszporty. Autokar, który miał nas zabrać do Cork zaplanowany był na godzinę 17:30, więc mieliśmy chwilę, by coś przegryźć na lotnisku.
Po wyjściu z niego zobaczyliśmy auta jadące lewym pasem, które w pierwszej chwili zdawały się jechać pod prąd. Po tej godzinie ruszyliśmy w dalszą podróż, która trwała aż 3,5 godziny do Cork. Jazda autokarem nie była zbytnio ekscytująca, dlatego większość z nas ją przespała lub umierała z pragnienia bo zapomnieliśmy kupić wodę na lotnisku po lądowaniu. Około godziny 21:00 dotarliśmy do Cork. Po chwili zaczęły pojawiać się pierwsze host-rodziny, aby zabrać nas w dalszą podróż do ich domów. Po przyjeździe do domów każdy zjadł obiadokolację przygotowaną przez naszych nowych przybranych rodziców, a następnie udał się na odpoczynek do swoich pokoi. Tak minęła nasza ekscytująca podróż do Irlandii. Sądzę, że wielu z nas zapamięta ją na długo.
Autor: Oliwier Machura





