Oliwier
Machura
Hej, jestem Oliwier, chodzę do klasy 3ciej ekonomicznej, jestem uczestnikiem projektu POWER. Interesuję się kolarstwem i szeroko pojętym sportem. Przystąpiłem do projektu bo chciałbym poznać nową kulturę i przy okazji podszkolić swój angielski 🙂
Co sądzę o projekcie?
Długo nie byłem pewny tego czy chcę podjąć się udziału w projekcie. Wątpiłem w swoje możliwości, myślałem, że nie ma co, nie poradzę sobie.
Już po paru dniach wiedziałem… Że ten wyjazd to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Miesiąc w otoczeniu ludzi mówiących innym językiem, rzucenie na głęboką wodę, owszem, było to wyzwanie, ale warte swego. Dzięki projektowi mogłem przełamać swoje bariery językowe, poznać inną kulturę pracy jaka panuje za granicą, oraz zapoznać się z wieloma fantastycznymi ludźmi.
Cztery tygodnie pracy i zbierania bezcennych doświadczeń, mogę nazwać go szansą od losu. Myślę, że zapamiętam ten wyjazd do końca swoich dni.
Jak mieszkałem?
Rodzina, do której trafiliśmy 3-osobową grupą okazała się bardzo miła i opiekuńcza.
Jak to Irlandczycy, każdego ranka pytali czy się wyspaliśmy, po powrocie z pracy jak w niej było, po wycieczkach czy dobrze się bawiliśmy. Owa familia składała się z dwójki rodziców, trójki dzieci i dwóch psiaków. Dawało to atmosferę prawdziwego domu. Dodatkowo nie mogliśmy narzekać na wyżywienie. Mieliśmy co do tego pewne obawy, ale umiejętności kulinarne naszej irlandzkiej mamy rozwiały je. Na śniadanie robiliśmy sobie płatki, tosty lub kanapki.
W ramach lunch pack’u czekały na nas zazwyczaj małe paczuszki chipsów, ciastka, batonik, owoce, woda, sok lub dodatkowy tost. Do wyboru do koloru. Kolacja zaś (zawsze o godzinie 19:00) była najlepszym momentem dnia. Próżno tak smacznego jedzenia szukać po restauracjach.
Co do pokoi, mieszkaliśmy trójką w dwóch różnych. Znalazł się telewizor, karty do gry i inne mniejsze rupiecie.
Pranie „Pani mama” robiła regularnie. Ku naszemu zdziwieniu nawet prasowała.
Nie było problemów z toaletą, wygodą łóżek czy temperaturą. Jedynie na kilka dnia nie mieliśmy Wi-Fi, ale wszystko potem wróciło do normy. Po tygodniu, gdy już się z rodziną poznaliśmy i zdobyliśmy zaufanie, wręczyli nam klucz do domu. Mogliśmy również zapraszać znajomych lub sami iść do innych w gości.
Trafiliśmy po prostu idealnie.
Czym się zajmowałem ?
Po paru dniach szoku i fascynowania się wszystkim, od stylu budowy, przez ogrom przestrzeni wypełnionej zielenią, do fantastycznej tradycyjnej kuchni. Prawdę mówiąc, spodziewałem się zimna, deszczu i ogólnej niepogody. Jak się później okazało wstrzeliliśmy się w wręcz idealne okienko pogodowe co skutkowało bardzo dobrą pogodą i przyjemną temperaturą. Podjąłem pracę w popularnej sieci sklepów Intersport Elverys, mój dwupiętrowy salon sportowy mieścił się przy jednej z ruchliwszych ulic Cork (miasta w którym żyliśmy i pracowaliśmy.) 120 Oliver Plunkett St.
Zajmowałem się tam między innymi, obsługą klientów, przeprowadzałem kontrole braków towarów, tworzyłem i odbierałem korespondencję mailową, przyjmowałem dostawy towarów oraz zajmowałem się moim ulubionym, doradztwem klientom i visual merchandisingiem.
Po codziennym dojeździe z okolic dość odległego Watergrasshill zazwyczaj mieliśmy z moimi lokatorami Wojtkiem i Krzysiem trochę czasu dla siebie. Zazwyczaj ten czas spędzaliśmy na zwiedzaniu miejsc na które nie było czasu podczas wycieczek i poznawaniu zakamarków miasta.
Pracowałem zawsze w godzinach od 10-tej do 17-tej z przerwą na lunch która miała miejsce zazwyczaj około godziny 13-tej. Podczas którego spędzałem czas z przyjaciółmi omawiając codzienną pracę. Droga do domu codziennie zajmowała mi około 45 minut autobusem 245 który czasami okazywał się piętrowy! 🙂
Moja szefowa, Lisa okazała się przemiłą osobą, razem z Michaelem jej zastępcą uczyli mnie jak pracuje się w ich firmie, zapoznawali mnie ze wszystkim, a po paru dniach działałem już praktycznie sam pomagając klientom i wykonując samodzielnie zadania. Często słyszałem od pracowników, że jestem najbardziej pracowitym praktykantem, śmialiśmy się nawet, że zostałbym pracownikiem miesiąca. A to wszystko była zwyczajna chęć do pracy i nauki nowych rzeczy.. 🙂