Zakwaterowanie - grenada
Na praktykach w Hiszpanii mieszkaliśmy w trzygwiazdkowym hotelu Casablanca w Granadzie pod adresem Calle Frailes, 5. Mieszkaliśmy w pokojach dwu, trzy i czteroosobowych. Niektóre pokoje miały lóżka piętrowe, jeden z takich pokojów to 312. Byliśmy podzieleni tak: 403 – Natalia Greszta, Agata Lubos; 405 – Bartosz Orawiec, Pavlo Pelekh, Oliwier Komuda; 404 – Patryk Wyderka, Łukasz Kołodziej, Bartosz Biesiada; 312 – Zuzanna Zakrzewska, Julia Imańska, Sylwia Rębielak; 112 – Jakub Bonk, Kacper Remiorz, Artur Sowiński. Nasz opiekun również mieszkał w tym samym hotelu.
Na dole w hotelu znajdowała się recepcja oraz jadalnia, w której codziennie mieliśmy śniadanie oraz obiady i kolacje w poniedziałki. Także na parterze znajdowało się coś podobnego do poczekalni, gdzie były postawione 2 automaty z batonikami oraz piciem. Nie było natomiast pralki, więc od czasu do czasu trzeba było iść do pralni. Była też winda, w której limit to 6 osób i 450 kg oraz schody.
W pokojach było na ogół ładnie. Jak tylko wprowadziliśmy się to wszystko było posprzątane, ręczniki były przygotowane, w łazience klimatyzacja działała, ale po trzech tygodniach wieczorem już nie chłodziła pokoju tylko ogrzewała i nie można było tego zmienić:-( Można było ją tylko wyłączyć, a w niektórych pokojach od początku nie działała, i w jednym pokoju na kolejny dzień. Od dnia wprowadzenia złamała się klamka do łazienki, w pokojach były też telewizory, ale nie używaliśmy ich zbytnio. Była tez jedna duża szafa. Prawie w każdym pokoju, które dostała nasza grupa były okna, ale pokój 403 nie miał żadnego.
Mieszkałem na 4 piętrze w pokoju trzyosobowym, a pokój przed nami był pokojem czteroosobowym, w którym mieszkali moi koledzy. Był też pokój, który miał drzwi zaraz obok naszych i był wynajmowany przez różnych ludzi. Czasem to była jakaś para starszych ludzi, albo rodzina z dziećmi, albo jakaś wycieczka z innego kraju. Często było słychać, jak krzyczą. Pokoje były sprzątane raz w tygodniu, w piątek, w czasie praktyk. Po tej procedurze łóżka były ładnie pozaścielane, pościel i ręczniki były wymieniane. Co prawda pod łózkami nie sprzątali chyba zbytnio, bo zawsze tam było pełno kurzu.
Hotel jest zlokalizowany w centrum. Wychodząc z niego, trafiamy na małą uliczkę. Idąc prosto, jakieś 20 metrów trafiamy na większą ulicę, gdzie są zawieszone różnokolorowe trójkąty na górze. Hotel w centrum ma też swoje wady np. Obok hotelu jest klub i często słychać jak tam imprezują.
Podsumowując mieszkało się nam dobrze w tym hotelu. Trudno porównać go do rodzin, u których mieszkali nasi koledzy w innych projektach. Jesteśmy zadowoleni.
Autor: Pavlo Pelekh