Wycieczka na Gibraltar
Cały wyjazd rozpoczął się 12.09.2021 od zbiórki na dobrze już nam znanym miejscu, czyli centrum przesiadkowym Prado San Sebastian. To właśnie stamtąd niektórzy z nas udają się codziennie rano na praktyki, a inni tam wysiadają i udają się pieszo do centrum miasta. Wycieczka na Gibraltar od początku wydawała nam się bardzo ciekawa, była to szansa na odwiedzenie nowego państwa czyli Wielkiej Brytanii, swobodna rozmowa w języku angielskim, płacenie w funtach czy cel całej wycieczki- wdrapanie się na Skałę Gibraltarską.
O godzinie 9.00 wyjechaliśmy, droga trwała 2 godziny, a krajobrazy za oknem były dobrze nam znane i kojarzone z Hiszpanią, klasyczna mieszanka zieleni, żółci i czasem pomarańczy. W końcu dojechaliśmy do Gibraltaru, a pierwszy widok Skały Gibraltarskiej zrobił ogromne wrażenie i niektórzy nie dowierzali, gdy padły słowa, że to właśnie tam na górze mamy się dziś znaleźć. Duża część grupy nie mogła się także doczekać żeby zobaczyć lotnisko, które jest nietypowe. Wysiedliśmy z autokaru i ruszyliśmy w kierunku granicy. Cała nasza przygoda z podróżą do Hiszpanii zaczęła się właśnie w samolocie ale możliwość zobaczenia tych maszyn z tak niewielkiej odległości oraz przejście po pasie startowym to przeżycie, które z pewnością zapamiętamy na bardzo długo. W momencie, gdy dochodziliśmy już do kontroli granicznej okazało się, że tuż przed naszym przejściem będzie startował samolot. Wszyscy bardzo się ucieszyliśmy i z niecierpliwością wyczekiwaliśmy. Większość z nas wyciągnęła telefony, aby uchwycić ten niecodzienny widok. Wyruszyliśmy w drogę od strony hiszpańskiej, naszym pierwszym celem było dostanie się na terytorium Wielkiej Brytanii. Kontrola graniczna przebiegła bardzo szybko i bezproblemowo. Po tym jak przeszliśmy na terytorium Gibraltaru, naszym celem stało się dotarcie do podnóża Skały Gibraltarskiej.
I to właśnie droga do podnóża góry była pierwszym zaskoczeniem. Ulice bliżej Skały robią się tak strome, że większość z nas już wtedy zdała sobie sprawę o tym, że nie będzie to tak łatwa wyprawa jak mogło się wydawać jeszcze kilka chwil wcześniej. Po kilkunastu minutach wędrówki ulicami, które były obwieszone flagami Wielkiej Brytanii oraz Gibraltaru dotarliśmy do podnóża góry a także zobaczyliśmy pierwsze widoki, znajdujące się po drugiej stronie zatoki. Był to wspaniały widok, woda w całej zatoce odbijała piękne słońce i bezchmurne niebo. Statki dodawały uroku, a ich powolne pływanie mogło sprawiać złudne wrażenie o tym, że minęło dopiero kilka minut. Po chwili odpoczynku, którą większość z nas wykorzystała na napicie się i zjedzenie czegoś, ruszyliśmy dalej w kierunku „Devil’s Gap Battery”. Na miejscu znajduję się ogromne działo oraz spory bunkier. Po zrobieniu kilku zdjęć na dziale byliśmy gotowi żeby wyruszać dalej w górę.
Po chwili wędrówki, dotarliśmy do kasy, przy której płaci się za wejście na teren rezerwatu przyrody, gdy nasz opiekun dokonywał formalności my czytaliśmy tabliczkę, na której było napisane, że od tego momentu możemy spotkać małpy. Po chwili przerwy ruszyliśmy w dalszą drogę. Każdy z nas już wtedy wypatrywał makaków, czyli małp żyjących na Gibraltarze. Pierwsza z nich znajdowała się blisko naszego kolejnego postoju czyli mostu bujanego. Po przerwie spowodowanej zachwytem i ekscytacją, którą wywołała jedna małpa siedzącą na murku, przekroczyliśmy „Windsor Suspension Bridge”. Przejście przez ten most było zapierającym dech w piersi przeżyciem. Na pewno nie pomagała w tym odważna część grupy, która skakała i kołysała mostem jednak wszyscy przeszli i byli bardzo zadowoleni. Z mostu poszliśmy w kierunku bramy żydowskiej, niedaleko której znajduję się najcięższy szlak prowadzący na szczyt Skały Gibraltarskiej. To właśnie tym szlakiem zdecydowaliśmy się wejść na samą górę. Na początku szlak wyglądał niewinnie, były to zwykłe i łatwe do pokonania schody. Po krótkiej chwili trasa okazała się naprawdę ciężka i wymagająca. Szybko dotarło do nas, że zaopatrzyliśmy się w zbyt mały zapas wody.
Wchodząc w kilka małych grup, każda swoim tempem pokonywaliśmy kolejne metry i wykorzystywaliśmy każdy możliwy moment na schowanie się w cieniu. Nie było tych momentów zbyt wiele, ponieważ pogoda tego dnia niezwykle nam dopisała i na niebie nie dało się dostrzec żadnej chmury, a temperatura wynosiła powyżej 35 stopni. Cała trasa na górę, zajęła nam niespełna dwie godziny. Podczas drogi, każdy z nas zatrzymywał się i robił zdjęcia, w miejscach, które uważał za ładne bądź ciekawe. Pod koniec, naszą uwagę zwróciły dwa bunkry, które znajdowały się po przeciwnej od Hiszpanii stronie. Weszliśmy do nich, obejrzeliśmy je ale były puste, niemniej jednak widoki ze środka były piękne. Zrobiliśmy kilka zdjęć i udaliśmy się na końcówkę trasy. Końcówka szlaku to zwykłe, kamienne schody. Po krótkiej chwili byliśmy już na szczycie. Rozeszliśmy się w różne strony, każdy oglądał to, na co miał ochotę. Cały pobyt na górze nie trwał zbyt długo, bo mieliśmy mało czasu, a wiele atrakcji było jeszcze przed nami. Ze szczytu udaliśmy się w dół do Jaskini św. Michała. Po około 10 minutach dotarliśmy do jaskini, przy której znajdowała się restauracja i sklep z pamiątkami. Przy wejściu siedziała urocza, przyjaźnie nastawiona małpka. Zaczęliśmy robić zdjęcia, a następnie wchodzić, kupować jedzenie i napoje na dalszą drogę. Po krótkiej przerwie zaczęliśmy zwiedzać jaskinie, była ona naprawdę piękna, skały rzeźbione przez wodę, niesamowite światła robiły na nas ogromne wrażenie. Po przejściu kawałek dalej zobaczyliśmy komnatę w której były ustawione krzesła. Wszystko wyglądało jak sala koncertowa. Całe zwiedzanie przebiegło bardzo szybko i bezproblemowo. Jeden z nas wywrócił się schodząc po schodach ale na szczęście nic mu się nie stało i mogliśmy kontynuować. Jaskinia św. Michała była wspaniałym miejscem. Po zrobieniu wielu zdjęć ruszyliśmy do kolejnego miejsca „Skywalk Gibraltar”. Miejsce to otworzył sam Luke Skywalker (a właściwie aktor go grający– Mark Hamill). Szklana platforma naprawdę potrafi dostarczyć wrażeń, a widok z niej jest po prostu niesamowity i niepowtarzalny. Na jej szczycie jest także koło na którym wyryte są odległości do wielu miast świata. To właśnie w tym miejscu po raz pierwszy doznaliśmy ataku małpy, która skoczyła na dwóch z nas. Wszystko skończyło się dobrze i bez strat. Przebywanie tam po chwili staje się naprawdę przyjemne, szybko zapomina się o tym co znajduję się pod nami i wpatruję w morze, które z góry wygląda jakby ciągnęło się w nieskończoność.
Następnie poszliśmy odwiedzić miejsce, w którym znajdowało się bardzo dużo małp. Było to nieopodal „Gibraltar Cable Car”, czyli kolejki prowadzącej na samą górę skały. Znajdując się w tym miejscu każdy z nas obawiał się o swoje plecaki czy też kieszenie, bo jak wiadomo małpy w tym miejscu lubią okradać turystów. Doświadczyliśmy tego już po chwili, gdy jednemu z nas małpa ukradła z kieszeni chusteczki. Daliśmy jej na cieszyć się swoją zdobyczą i udaliśmy się dalej w górę. Trafiliśmy do miejsca, z którego rozciągały się piękne widoki na morze. Po chwili znalazła nas jedna z małp, która była bardzo przyjazna. Nakarmiliśmy ją bananem i rozpoczęliśmy schodzenie.
Kolejne kilometry drogi dawały nam się we znaki ale każdy z nas dotarł do miejsca zwanego Douglas Lookout”. Miejsce to było schronem z wieloma dziurami. Przez nie mogliśmy zobaczyć chociażby Morze Alborańskie. Jedna z dziur prowadziła na punkt widokowy, który naprawdę zapierał dech w piersiach: góry, plaża, piękne morze i lądowanie samolotu było wspaniałym przeżyciem którego myślę, że nikt z nas nigdy nie zapomni. Zwiedziliśmy każdy zakamarek schronu i udaliśmy się w dalsza podróż w kierunku tuneli, zwanych „World War II Tunnels”. Zanim dotarliśmy jednak do tuneli drugiej wojny światowej, odwiedziliśmy także „Great Siege Tunnels” z historycznym systemem obronnym wyrytym w skale, obejrzeliśmy tam wystawy, rzeźby, armaty, postacie, które były przedstawione podczas działań obronnych. Przeszliśmy dokładnie tunele i po około 20 minutach udaliśmy się w dalszą podróż w dół. Po chwili dotarliśmy do naszego przedostatniego punktu wycieczki czyli tuneli drugiej wojny światowej. Okazało się, że tunele są zamknięte, więc zobaczyliśmy tylko to co było wystawione na zewnątrz i udaliśmy się w dół. Na sam koniec odwiedziliśmy jeszcze „Moorish Castle”, czyli zamek, z którego wieży zauważyć można było piękny krajobraz miasta. Po zwiedzeniu tych trzech rzeczy zeszliśmy już do miasta w którym mieliśmy jeszcze godzinę wolnego. Korzystając z okazji, większość z nas udała się od razu na hiszpańską stronę szybko i sprawnie przechodząc kontrolę graniczną. Po chwili praktycznie wszyscy znaleźli się w pobliskim Burger Kingu, w którym jedliśmy, piliśmy i omawialiśmy całokształt wycieczki. Po upływie czasu wolnego wszyscy spotkaliśmy się w wyznaczonym miejscu i o 18:30 wsiedliśmy do autokaru, pożegnaliśmy Gibraltar i 500-metrową Skałę, na której spędziliśmy ten pełen wrażeń dzień. Wyruszyliśmy z powrotem w kierunku Sewilli. Ten wyjazd to czas, który z pewnością zapadnie nam w pamięci. Był to dzień pełen atrakcji, wysiłku i emocji, które zmieniały się wraz z kolejnymi punktami wycieczki. Gibraltar to piękne miejsce wypełnione krajobrazami i zwierzętami, które niełatwo spotkać, ponadto zrozumieliśmy jak dużą radość można czerpać z osiągnięcia wyznaczonych celów.