Arkadiusz Marcela
Gitara, książki, grafika, sport, elektronika – chyba tyle słów wystarczy aby mnie opisać. Uwielbiam tworzyć coś z niczego, kreatywnie wyrażać siebie i znajdywać niecodzienne rozwiązania na codzienne problemy. Jeżeli jakiś temat mnie zainteresuję chętnie zagłębiam się w jego sekrety – jednak w większości przypadków moim największym przeciwnikiem jest mój słomiany zapal :p
Co sądzę o projekcie?
No i zleciał miesiąc, nikt nawet nie wie kiedy dokładnie. Był to miesiąc, który na pewno zapamiętam na długo. Praktyki w szkole CEIP Jose Maria Del Campo uważam za naprawdę aktywnie zawodowo spędzony czas. Może i nie nauczyłem się w ich trakcie żadnej nowej umiejętności, ale miałem okazję podszlifować to co umiałem do tej pory, poćwiczyć manualnie oraz szukać kreatywnych i niecodziennych rozwiązań na codzienne problemy nauczycieli i uczniów ze sprzętem komputerowym i elektronicznym, a co chyba najważniejsze w tym projekcie – sprawdzić się za granicą, zmierzyć się z “barierą językową” oraz przełamać się i otworzyć na nowe doświadczenia. Problemy jakie przyszło mi rozwiązywać były bardzo różnorodne – zaczynając od wyczyszczenia komputera, czy zmiany pasty na procesorze, idąc przez naprawianie odtwarzacza płyt mp3, kończąc na podłączaniu i rejestrowaniu stacjonarnych telefonów bezprzewodowych w sekretariacie szkoły. Nie mogę więc powiedzieć że praca w tej placówce była rutynowa i nużąca – wręcz przeciwnie. Personel tej szkoły był bardzo otwarty i miły – wszyscy ciepło mnie przyjęli, mimo iż z większością nauczycieli miałem ograniczoną swobodę rozmowy (może z 3 osoby w tej szkole znały angielski na poziomie komunikatywnym, reszta posługiwała się jedynie językiem hiszpańskim – kto by się spodziewał :p ). Opiekunka moich praktyk – sama pani dyrektor potrafiła posługiwać się językiem angielskim najlepiej ze wszystkich pracowników. Pomagała mi porozumiewać się z innymi nauczycielami w razie problemów z komunikacją oraz zawsze służyła pomocą gdy czegoś potrzebowałem. Sama praktyka dostarczyła mi bardzo przyjemnego i pozytywnego bagażu doświadczeń. Raz nawet zdarzyło mi się wybrać na eskapadę w poszukiwaniu sklepu z częściami komputerowymi w celu zakupienia sprężonego powietrza oraz pasty termoprzewodzącej. Więc czego by nie mówić – na pewno nie było tutaj nudno.
Czym się zajmowałem ?
Swoje praktyki odbyłem w szkole CEIP José María del Campo – jest to szkoła, do której uczęszczają dzieci już w wieku przedszkolnym oraz uczniowie szkoły podstawowej. Zajmowałem się w niej głównie serwisowaniem oraz optymalizowaniem komputerów. Pracę zaczynałem o godzinie 9:00, a moja zmiana trwała 6 godzin. Po opuszczeniu szkoły tą samą drogą kierowałem się do domu (czasami zaglądając do lokalnych sklepów w drodze powrotnej). Ze swoich współlokatorów miałem największe szczęście jeśli chodzi o rozlokowanie miejsca pracy względem miejsca zamieszkania, gdyż znajdowała się ona zaledwie 12 minut drogi spacerem. Moim opiekunem praktyk jak i pracodawcą jest dyrektor szkoły Pani Sonsoles. Jest bardzo pomocna i zawsze znajdzie mi jakieś zadanie związane z serwisowaniem sprzętów. Jest to jedyna osoba w szkle, która zna język angielski w stopniu komunikatywnym. Czasami zostawałem przydzielony do pomocy szkolnemu serwisantowi jakim jest Paco. Wtedy działamy razem oraz wymieniamy się swoimi gustami muzycznymi. W pierwszym tygodniu praktyk miałem najwięcej roboty, ze względu na zbliżający się wielkimi krokami rok szkolny. Musiałem przygotować wszystkie komputery oraz sprzęt w salach lekcyjnych, aby nadawał się do użytku przez nauczycieli. Rutynowym zajęciem więc było podłączanie urządzeń peryferyjnych, czyszczenie wnętrza komputerów za pomocą sprężonego powietrza oraz czyszczenie komputerów z “plików śmieci”. Czasami wymieniałem także pastę termoprzewodzącą lub dokładałem pamięci RAM w celu przyspieszenia działania systemu. Oprócz tego zdarzały się sporadyczne pomoce przy na przykład zawieszających się komputerach, naprawa tablicy multimedialnej, podmiana dysku w komputerze albo przenoszenie sprzętu do innej sali. W ciągu praktyk miejsce miały także bardziej złożone zadania, jak na przykład złożenie komputera z wcześniej przygotowanych elementów, zainstalowanie na nim systemu oraz jego późniejsza optymalizacja i konfiguracja (instalowanie pakietów programów wymaganych do pracy biurowej, antywirusów czy wgrywanie danych z wcześniej stworzonych backupów). Najbardziej nietypowe dla mnie zadanie (oraz takie z którym nie miałem nigdy wcześniej styczności) polegało na skonfigurowaniu nowych bezprzewodowych telefonów stacjonarnych do sekretariatu szkolnego. Miesiąc spędzony w tej szkole na pewno nie należy do straconych – miałem okazję podszlifować języki obce, sprawdzić się w boju z zadaniami manualnymi, oraz wykazać się kreatywnością oraz swoją wiedzą techniczną rozwiązując problemy sprzętowe.





